Podsumowanie sezonu

Po pierwsze główną rolę w tym szczególnym sezonie odegrało szczęście, a właściwie jego brak. Długoterminowe kontuzje dwóch bramkarzy, dwóch centralnych defensorów oraz dwóch skrzydłowych sprawiły, że Chelsea remisowała mecze, które powinna z łatwością wygrać. Chodzi tutaj o brak takich piłkarzy jak (Petr Cech, Carlo Cudicini, John Terry, Ricardo Carvalho, Joe Cole, Arjen Robben). Najpoważniejszymi stratami w zespole zdają się być nieobecności Terrego i Cecha. Tak osłabiony blok defensywny nie mogący się wesprzeć na niedoświadczonym bramkarzu Hilario, popełniał straszliwe błędy. Symbolem formy naszej obrony było samobójcze trafienie Michaela Essiena bądź co bądź pomocnika, który z przymusu musiał wystąpić na środku obrony. Wiele osób twierdzi, że brak Cecha również był jednym z powodów utraty przez The Blues mistrzostwa. Z Terrym w obronie oraz Petrem między słupkami The Blues zaliczyli 8 meczów z rzędu bez straty bramki. Jest to bardzo znaczące. Wielu uważa, że kontuzje były tylko wymówką Chelsea. Jednak w najbardziej dramatycznym momencie (święta Bożego Narodzenia) kiedy w Chelsea brakowało większości z wyżej wymienionych piłkarzy, The Blues zremisowali aż 3 mecze z rzędu. Gdybyśmy je wszystkie wygrali, mistrzostwo pozostałoby na Stamford Bridge. Nie można o tym zapomnieć. Pech atakował nas również z innych stron. Legendarne już “nowe zasady w footballu” Mourinho oraz dziwne sędziowanie wobec Chelsea (przykładem może tutaj być Graham Poll) miało także wpływ na sezon. Na palcach jednej ręki można wyliczyć karne jakie w tym sezonie zostały przyznane drużynie Chelsea. Nikomu nie chcę nic zarzucić jednak punkty traciliśmy także i za to. Podpinam to jednak raczej pod pech niż pod celowe działanie sędziów na niekorzyść Chelsea.

Po kwestiach związanych ze szczęściem lub jego brakiem należałoby spojrzeć na sam klub. Tutaj hierarchowie ze Stamford Bridge muszą uderzyć się w piersi bo sami nie są bez winy. Złe przygotowanie przedsezonowe – wyjazd do USA na jeden mecz sprawił, że zawodnicy Chelsea nie przystępowali do nowego sezonu będąc w najwyższej formie. Objawiło się to chociażby porażką w meczu o Community Shield z Liverpoolem. A szkoda bo można było dopisać sobie kolejne trofeum do listy zdobyczy w tym sezonie. Również zeszłoroczne mistrzostwa świata nie pomogły naszym zawodnikom. Po Shevchence i Ballacku widać było wyraźny brak świeżości, z pewnością spowodowany brakiem wystarczającego czasu do odpoczynku. Niestety również na rynku transferowym Chelsea w tym sezonie pozostawiła po sobie mieszane uczucia. Sprzedaliśmy bądź wypożyczyliśmy takich graczy jak Gallas, Duff, Crespo, Gudjohnsen i Huth zamieniając ich na (co pokazał ten sezon niezbyt efektywnych) Shevchenkę, Ballacka i Boulahrouza. Dobrym krokiem było ściągnięcie na Stamford Bridge Mikela, Ashley Cole’a i Salomona Kalou, który chyba pozostawił po sobie najlepsze wrażenie.

Niekończące się spekulacje na temat przyszłości Jose Mourinho także nie wpływały dobrze na atmosferę w drużynie. Brukowce prześcigały się w kolejnych doniesieniach na temat końca ery Portugalczyka w Londynie. Na szczęście były to tylko plotki wyssane z palca. Niestety i tutaj zarząd klubu się nie popisał. Sprostowanie przyszło zbyt późno i w złym czasie. Mimo niego plotki dalej nie ustały i z pewnością w przyszłym roku znów będą się pojawiać. Muszę przyznać, że komplementem samym w sobie są komentarze kibiców innych drużyn mówiące o tym, że Chelsea zostając wicemistrzem kraju, zdobywając FA Cup, wygrywając Curling Cup oraz dochodząc do półfinału Champions League przegrała. To pokazuje jak wysoko postawiona jest poprzeczka przy Stamford Bridge.

Na naszą porażkę w lidze składają się najmniejsza liczba straconych bramek, największa liczba czystych kont, najmniejsza liczba porażek, drugie miejsce pod względem strzelonych goli (pomimo braku Joe Cola, Robbena oraz nie będącego w formie Shevchenki) mając najwięcej punktów jako wicemistrz kraju w historii. Będąc jedyną angielską drużyną która wygrała w Valencii w ciągu 20 lat. Dodaj do tego 33 bramki Drogby (król strzelców Premier League), najpiękniejsze bramki strzelone przez Chelsea od lat, wyrównany rekord Liverpoolu w meczach u siebie bez porażki. Rzeczywiście ten sezon jest przegrany. Pomimo tego wszystkiego co wymieniłem, uważam, że Manchester United zasłużył mimo wszystko na zwycięstwo w lidze. Tabela nie kłamie a 6 punktów przewagi to też całkiem sporo. To odpowiedni moment na złożenie gratulacji nowym mistrzom i jednocześnie ostrzeżenie ich. Pilnujcie tego trofeum jak oka w głowie bo niedługo wam je odbierzemy.

Zanim więc ktoś zacznie mówić, że Chelsea ten sezon przegrała niech spojrzy przez pryzmat historii. The Blues jeszcze nigdy w historii klubu w tak krótkim czasie nie zdobyli tylu trofeów. Dwa mistrzostwa kraju, dwa wicemistrzostwa, historyczny FA Cup, dwa Curling Cup oraz Community Shield, dwukrotne dojście do pólfinałów Champions League (pechowo oba przegrane) w zaledwie 4 lata!! Jeśli ktoś przed 2003 rokiem powiedziałby, że The Blues tyle osiągną bralibyśmy to wszyscy w ciemno. Więc jeżeli to jest porażka powiem jedno: kocham przegrywać!



Skład Chelsea

Mamy połowę lipca – okres w którym handel zawodnikami trwa w najlepsze. Tymczasem w Chelsea nic nie zapowiada wielkich zakupów. Czy to lęk przed wydawaniem dużych pieniędzy na zawodników którzy mogą dołączyć do grona największych transferowych porażek?Bukmacherskie . A może Carlo Ancelotti już skompletował kadrę na rozpoczynający się za niespełna miesiąc sezon?

Pewien zwrot w polityce transferowej naszego klubu można było zaobserwować po rozczarowaniu jakim było sprowadzenie na Stamford Bridge Andriya Shevchenko. Od tego momentu wydatki zaczęły spadać. Bilans transferów poprzedniego sezonu zamknął się w Chelsea saldem dodatnim. Tym razem może być podobnie bowiem nic nie zapowiada spektakularnych transakcji. ‘The Blues’ zapłacili co prawda za Zhirkova ale kilku piłkarzy klub na pewno tego lata opuści bukmachera, więc należy przypuszczać, że przynajmniej część wydanej na reprezentanta Rosji kwoty (ok.. 18 mln £) się zwróci. O wielkich pieniądzach pisałem jednak już w ubiegłym tygodniu. Dziś chciałbym trochę miejsca poświęcić przeglądowi naszej kadry i zastanowić się nad tym czy nam naprawdę wzmocnienia są potrzebne.

Poza wspomnianym już Zhirkovem Chelsea sięgnęła po dwóch graczy z wolnego transferu. Pierwszym z nich jest bramkarz – Ross Turnbull. I o ile samą ideę poszukiwania niedrogiego, młodego zmiennika dla Cecha należy pochwalić, o tyle wytypowanie do tej roli byłego piłkarza Middlesbrough może już dziwić. Postronnemu kibicowi raczej trudno doszukać się atutów Rossa. Fani ’The Blues’ mogą pamiętać go z ubiegłego sezonu, kiedy to strzegł bramki swojego klubu w przegranym 0:5 meczu z Chelsea. Bluza z nr 1 bez wątpienia pozostanie więc w posiadaniu Petra Cecha, a Turnbulla czeka raczej rywalizacja nie o miano pierwszego bramkarza, lecz o miejsce na ławce, gdzie jego rywalem będzie Henrique Hilario. Na tej pozycji zresztą nie ma możliwości wzmocnienia zespołu, bo Petr pomimo odczuwalnej zniżki formy i tak pozostaje jednym z najlepszych w swoim fachu.

Także w formacji defensywnej klub może ograniczyć się do poszukiwania zmienników. Jose Bosingwa, John Terry i Ashley Cole miejsce w wyjściowej jedenastce niemal pewne. Także Alex doczekał się zaufania ze strony szkoleniowców i zadomowił się w składzie. Niewielu jest piłkarzy, którymi można by bez szkody dla zespołu zastąpić tę czwórkę. Co więcej, także na ławce Ancelotti dysponuje niezłymi piłkarzami. Branislav Ivanovic pokazał się nam już w poprzednim sezonie strzelając bramki w Lidze Mistrzów. Z kolei Michael Mancienne to utalentowany wychowanek ‘The Blues’ i należy mieć nadzieję, że w tym sezonie dostanie więcej szans do zaprezentowania swoich umiejętności na Stamford. Ewentualne wzmocnienia na środku obrony są więc możliwe jedynie w wypadku odejścia Carvalho. Juliano Belletti udowodnił, że jest solidnym zmiennikiem, a Ashleya Cole’a będzie najprawdopodobniej w razie potrzeby zastępował Zhirkov.

Wiele nerwów stracili kibice Chelsea śledząc prasowe spekulacje dotyczące przenosin na Stamford Bridge Andrei Pirlo. Wszędzie można bowiem doszukiwać się słabości ’The Blues’, ale od lat włodarze klubu robią wszystko by na środku pomocy grali najlepsi na świecie piłkarze. Frank Lampard i Mickael Essien w zasadzie wyczerpują potrzeby pierwszej jedenastki, a przecież Chelsea wciąż pokłada nadzieje w Ballacku i młodym Mikelu. Sprowadzony rok temu jeden z liderów mistrzowskiej Barcelony z sezonu 2005/06 w Londynie został pozbawiony możliwości regularnych występów. Pirlo zapewne skończyłby podobnie.

Gorzej sytuacja wygląda gdy przyglądamy się piłkarzom biegającym po skrzydłach. Ancelotti oczywiście ma w kim wybierać. W porównaniu z poprzednikami będzie dysponował dodatkowo Zhirkovem i (miejmy nadzieję) zdrowym Joe Colem. Nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że brakuje w Chelsea piłkarza który sam potrafi rozbić defensywę rywala. Czasem egoisty, czasem jeźdźca bez głowy, ale takiego który wprowadziłby trochę chaosu w poukładaną i przewidywalną grę londyńczyków. Kogoś kim przez lata był Arjen Robben, a kim nie stał się Florent Malouda. No cóż, można jedynie żałować, że pewnego letniego dnia nie zdecydowano się kupić innego Francuza…

Trenerskie decyzje

Na całym świecie kibice mają swoich ulubieńców.Bukmacherzy także. Podziwiają ich do tego stopnia, że oklaskują każde dobre zagranie danego zawodnika , przymykają też oko na niedokładne podania. Często jednak zapominają, że nie tylko oni mają graczy, których ‘traktują’ nieco inaczej. Również prezesi i trenerzy darzą szczególnymi względami niektórych piłkarzy, co nie zawsze idzie w parze z dobrem drużyny.

Na pierwszy plan wysuwa się tutaj Półwysep Apeniński. Bukmacherzy.Dużo mówiło się o wpływie Silvio Berlusconiego na podstawową jedenastkę Milanu. Było to przyczyną wielu konfliktów polityka z ówczesnym trenerem – Carlo Ancelottim, jednak trener opuścił klub dopiero po tym sezonie na rzecz londyńskiej Chelsea. Berlusconi nie krył sympatii do talentu Serginho. Podobno to dlatego Brazylijczyk często występował przez 90 minut na lewej obronie. Również właściciel Interu Massimo Moratti ma swych ulubieńców. Jednym z nich był bez wątpienia Alvaro Recoba. Chimeryczny Urugwajczyk nie spełnił pokładanych w nim wielkich nadziei, jednak cieszył się dużym uznaniem Morattiego. Warto przypomnieć tutaj historię z sezonu 1999/2000. ‘El Chino’ przestrzelił karnego, przez co odebrał Interowi możliwość występowania w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie. Rok później jego zarobki zwiększono do 7,5 milonów dolarów za sezon, co wywołało niezadowolenie kibiców. Ciekawe zjawisko miało miejsce po przejęciu sterów na ławce trenerskiej przez Roberto Manciniego. W Interze zaczęli występować piłkarze, którzy byli klubowymi kolegami Manciniego z rzymskiego Lazio. Dejan Stankovic grał dobrze, jednak występy w podstawowym składzie Sinisy Mihajlovica i Giuseppe Favalliego mogły dziwić. Serb został zresztą później asystentem Manciniego.

Takie sytuacje zdarzają się również w najsilniejszej lidze świata – Premier League. Andriy Shevchenko przychodził na Stamford Bridge jako była gwiazda Milanu, ale także jako dobry przyjaciel Romana Abramowicza. Ukrainiec rozczarował na całej linii – nieskuteczny pod bramką rywali, przegrywał raz po raz pojedynki z silnymi obrońcami. ‘Sheva’ miał być gwiazdą ekipy Jose Mourinho, choć Portugalczyk wcale nie prosił swego pracodawcy o zakup napastnika. Spekuluje się, że konflikt między ‘The Special One’ a zawodnikiem to jedna z przyczyn odejścia z klubu trenera. Łatwo jednak ocenić kto miał w tym sporze rację. Choć Mourinho nie pracuje już w Londynie, Shevchenko nadal nie odnalazł się w drużynie ‘The Blues’ ( w międzyczasie był też wypożyczony do Milanu ). Jose jednak też miał słabość do graczy, którzy dołączyli z tego powodu do Chelsea. Chodzi tutaj o Ricardo Carvalho i Paulo Ferreirę, którzy razem z nim zdobywali Ligę Mistrzów w barwach FC Porto. Inny były trener Chelsea – Luiz Felipe Scolari był wielkim zwolennikiem talentu Nicolasa Anelki. Zaufanie, jakim ‘Big Phil’ obdarzył Francuza opłaciło się, bowiem Anelka został najlepszym strzelcem Premier League. Jeśli chodzi o Liverpool, klub zmienił się diametralnie po przybyciu Rafaela Beniteza. Hiszpan od razu zaczął sprowadzać na Anfield swoich rodaków. Dziś o sile drużyny z miasta Beatlesów stanowią tacy zawodnicy jak Xabi Alonso, Albert Riera, czy Fernando Torres. O zamiłowaniu Rafy Beniteza przekonał się dotkliwie Jerzy Dudek. Polski bramkarz stał się bohaterem finału z 2005 roku, kiedy to obronił dwa rzuty karne w serii jedenastek. Mimo to w następnym sezonie podstawowym bramkarzem stał się Pepe Reina sprowadzony z Villarealu.

Czy to koniec Mourhinio

O tym, kim był Jose dla Chelsea Londyn wszyscy dobrze wiedzą. Pozostaje jednak pytanie: kim jest teraz? Uwielbiany na Stamford Bridge trener kilkoma swymi wypowiedziami bez wątpienia podpadł wszystkim fanom ‘The Blues’. Zawsze w środowisku piłkarskim powtarzano : można go kochać, lub nienawidzić. Wydaje się jednak, że po ostatnim sezonie wielu kibiców ( zwłaszcza kibiców Chelsea! ) ma uczucia . . . mieszane. Aby jednak zrozumieć to wszystko, należy cofnąć się do początku pracy Mourinho w Londynie.

Zaraz po finale Champions League Porto – Monaco Mourinho wsiadł do helikoptera, który zabrał go prosto na rozmowy z Romanem Abramowiczem. Odkąd Portugalczyk objął stery w drużynie , dla wszystkich sympatyków „Niebieskich” rozpoczął się piękny sen , trwający aż do meczu z Rosenborgiem. Drużyna wygrywała mecz za meczem , zdobywając pierwszy po pięćdziesięciu latach tytuł mistrza Anglii. Już od początku dało się wyczuć ogromną pewność siebie nowego menadżera. Dziennikarze przekonali się o tym na jednych z pierwszych konferencji prasowych po przybyciu Jose. Usłyszeli od niego słowa, które dziś dla każdego fana Chelsea mają wielką wartość :”I’m The Special One” . W następnym roku ,mimo niepowodzeń na europejskim placu, Chelsea wciąż pozostawała najlepsza w Anglii, a Mourinho nadal szokował. Jego kontrowersyjność z jednej strony budziła uwielbienie, z drugiej nienawiść . Każdy kibic futbolu pamięta , jak palcem przyłożonym do ust próbował uciszyć Anfield , lub gdy po meczu z Barceloną zapytał hiszpańskich żurnalistów jak jest po katalońsku „oszukiwać” ( w odniesieniu o grę Messiego ). Niezależnie od uczuć jakie budził szkoleniowiec, z jedną tezą na pewno zgadzają się wszyscy – Mourinho w znacznej mierze ubarwił rozgrywki w Premier League. Jednym z największych atutów Portugalczyka była umiejętność zjednania do siebie piłkarzy. Choć nie zawsze wszystko szło po ich myśli na boisku , mogli za swoim trenerem skoczyć w ogień. Przekonaliśmy się o tym najdobitniej w chwili, która dla niektórych zawodników zdawała się być najgorszą w karierze. Dwie godziny po zremisowanym u siebie meczu z Rosenborgiem kapitan John Terry dostał wiadomośc od Jose Mourihno dotyczącą odejścia trenera. Najbardziej jednak szokuje fakt, że na ostatnim spotkaniu z Portugalczykiem Didier Drogba – najlepszy strzelec drużyny – zwyczajnie się rozpłakał . Następnego dnia ogłosił , że opuści klub ze Stamford Bridge , jednak ostatecznie zmienił decyzję. Ta sytuacja ostatecznie potwierdziła „kult Mourinho” wyznawany przez piłkarzy The Blues . Kochali go bezgranicznie także kibice, którzy po odejściu trenera rozpoczęli mały protest. Po jego przejściu do Interu sytuacja uległa zmianie. Parę wypowiedzi i czynów ‘Wyjątkowego’ zadecydowały o tym, że dziś fani ‘The Blues’ darzą go o wiele mniejszą sympatią. Oto lista siedmiu grzechów głównych Jose Mourinho:

Niezwykły horror

‘The Ring’, ‘Piątek trzynastego’, ‘Koszmar z ulicy Wiązów’ – to tytuły jednych z najbardziej znanych horrorów w historii kina, uważane przez wielu za klasykę tego gatunku.Bukmacherzy . Trzeba jednak wiele pracy, aby produkt końcowy przerażał widza. Każda scena kręcona jest setki razy, wprowadza się wiele poprawek zgodnie z życzeniem reżysera. Żaden reżyser nie potrafi przedstawić swej historii w taki sposób, w jaki robią to nieraz piłkarze. Choć mają nieco ponad 90 minut i jedno podejście, często ‘tworzą’ scenariusze, których nie zakładaliby w najczarniejszych snach. Kibice, oddani danej drużynie, nie tylko oglądają dramatyczny spektakl, ale także w nim uczestniczą. Istnieje jeszcze jedna istotna różnica między filmem a meczem : o filmie zapominamy niedługo po jego zakończeniu, natomiast dramatyczna porażka boli przez długi czas po zakończeniu spotkania. Bukmacher.

Ostatnimi czasy dramatyczne mecze kojarzą się kibicom z drużyną Chelsea. Wszystko zaczęło się od 1/8 finału Champions League 04/05, gdy ‘The Blues’ mierzyli się z Barceloną. Na Camp Nou gospodarze pokonali Anglików 2:1. Pierwsze dwa kwadranse meczu rewanżowego uświadomiły kibicom, że to będzie niezwykłe spotkanie. Po trafieniach Eidura Gudjohnsena, Franka Lamparda i Damiena Duffa Chelsea prowadziła 3:0. Później jednak dał o sobie znać geniusz Ronaldinho. Po dwóch wspaniałych golach Brazylijczyka na tablicy widniał wynik, dający awans ‘Dumie Katalonii’. Kibice oglądali wiele sytuacji bramkowych, lecz nikt nie mógł strzelić gola. Uczynił to w końcu John Terry na 14 minut przed końcem spotkania i to Chelsea ostatecznie awansowała do półfinału. Fani futbolu mają jednak w pamięci również ostatni dwumecz obu drużyn. Jak wszyscy wiedzą, niestety nie zakończył się on dla Chelsea happy endem. Na cudowną bramkę Michaela Essiena goście odpowiedzieli dopiero w doliczonym czasie gry za sprawą Andresa Iniesty. Barcelonie udało się zremisować 1:1 i po bezbramkowym remisie w Hiszpanii, to ‘Blaugrana’ zagrała w finale na Stadio Olimpico.

Angielskie derby

Zazwyczaj największą uwagę kibiców przykuwają mecze drużyn, zajmujących w lidze czołowe miejsca. Wiele emocji dostarczają też widowiska, których stawką jest utrzymanie w danych rozgrywkach. Są jednak spotkania, podczas których miejsce w tabeli walczących ze sobą drużyn ‘przechodzi’ na drugi plan, bo gra toczy się o coś więcej, niż tylko 3 punkty. Zawodnicy grają wtedy przede wszystkim o to,bukmacher, która z drużyn będzie panować w mieście ( bądź regionie ) przez najbliższe pół roku, a mecze te nazywane są od zawsze derbami. Mało miast w najlepszych ligach może się jednak poszczycić więcej niż jednym przedstawicielem. I tak na Półwyspie Apenińskim rzymianie emocjonują się potyczkami Romy z Lazio, natomiast Milan i Inter walczą o prymat w Mediolanie; cała piłkarska Hiszpania, prócz meczów Realu z Barceloną, żyje takimi spotkaniami jak Betis – Sevilla, Atletico – Real, czy Espanyol – FC Barcelona. Jeśli chodzi o Premier League, to sprawa troszkę się komplikuje, bo derby rozgrywane są praktycznie co kolejkę…

Oczywiście najczęściej bukmacherskie  derbowe mecze odbywają się w Londynie. Ostatnimi czasy piłkarski świat emocjonuje się, gdy na boisko wychodzą gracze Chelsea i Arsenalu, ponieważ obie drużyny walczą co sezon o Mistrzostwo Anglii. O tym, że w derbach gra się bardzo ostro, czasem brutalnie, przekonał się dobitnie John Terry, gdy ‘The Blues’ walczyli w 2007 roku w finale Carling Cup właśnie z Arsenalem. W 57 minucie spotkania kapitan Chelsea próbował pokonać szczupakiem bramkarza przeciwników, odważnie atakując piłkę. Niestety Abu Diaby, chcąc wybić futbolówkę jak najdalej, trafił z całej siły reprezentanta Anglii w głowę, wskutek czego Terry stracił przytomność. Świetnie zachował się w tej sytuacji fizjoterapeuta ‘Kanonierów’ Gary Lewin, który udzielił piłkarzowi natychmiastowej pomocy. Mimo utraty swego kapitana Chelsea wyszła na prowadzenie 2:1 i gdy wydawało się, że nic się w tym meczu już nie zdarzy, miała miejsce kolejna niecodzienna sytuacja. W samej końcówce spotkania John Obi Mikel faulował Kolo Toure i choć przewinienie nie było brutalne, piłkarz Arsenalu ruszył z ogromnymi pretensjami do Nigeryjczyka. Chwilę potem rozpoczęła się ‘przepychanka’, w której uczestniczyli chyba wszyscy zawodnicy, biorący udział w spotkaniu. W końcu na murawę musieli wkroczyć Jose Mourinho i Arsene Wenger, a gdy to nie pomogło, sędzia Howard Webb rozwiązał cały problem… kończąc spotkanie. W pojedynkach między tymi drużynami strzelano też wiele pięknych goli. Na przypomnienie zasługuje z pewnością trafienie, którego autorem był Thierry Henry. Przed rzutem wolnym dla gospodarzy ( mecz rozgrywany był na Highbury ) Petr Cech spokojnie ustawiał mur, gdy nagle Francuz w typowy dla siebie sposób uderzył piłkę do pustej bramki. Piłkarze ‘ The Blues’ długo protestowali, jednak bramka była zdobyta prawidłowo : Francuz wcale nie musiał czekać na gwizdek arbitra, aby oddać strzał. Mniej kontrowersyjna była bramka zdobyta przez Michaela Essiena w sezonie 2006/07. Reprezentant Ghany pokonał Jensa Lehmana strzałem z około 40 metrów, a mecz zakończył się remisem 1:1.

Dwóch rasowych napastników

Klasowa drużyna musi mieć w swych szeregach snajpera,bukmachera, który wykorzysta niemal każdą sytuację do strzelenia bramki. Wszystko jednak wskazuje na to, że w tym sezonie w najlepszych klubach Premier League za strzelanie goli będzie odpowiadało jednak kilku zawodników. Po odejściu Ronaldo na Old Trafford bramkarzy przeciwników mają najczęściej pokonywać Wayne Rooney, Michael Owen i Dimitar Berbatov. Problem w tym ( oczywiście jest to kłopot fanów United), że Berbatov nie grzeszył skutecznością w poprzednim sezonie, natomiast dyspozycja Owena stoi pod znakiem zapytania. ‘Wazza’ to piłkarz znakomity, lecz często pomaga kolegom w drugiej linii, przez co nie można nazwać go typowym ‘sępem’ pola karnego. Jeśli chodzi o ‘Kanonierów’, to w wysokiej formie są Arshavin i Robin Van Persie. Obaj panowie mogliby równie dobrze występować w pomocy, lecz po odejściu Emmanuela Adebayora zapewne często grać będą w pierwszej linii. ‘ The Reds’ mogą się pochwalić naprawdę klasowym snajperem, odkąd w drużynie z Anfield występuje Fernando Torres. Najbardziej komfortową sytuacja ma jednak Chelsea, bowiem w tej drużynie od dłuższego bukmacher czasu nikt nie mógł narzekać na brak napastników z prawdziwego zdarzenia. Ten sezon będzie dla nich wyjątkowy, gdyż po przyjściu Carlo Ancelottiego nareszcie będą partnerami w ataku. Mowa oczywiście o Didierze Drogbie i Nicolasie Anelce.
Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej przybył na Stamford Bridge w 2004 roku. Jose Mourinho chciał go mieć w swej drużynie już wtedy, gdy był trenerem Porto. Gdy Portugalczyk objął stery w ‘The Blues’, podjął kolejną próbę ściągnięcia Drogby i tym razem się udało. ‘Tito’ nie zawiódł – praktycznie od początku swego pobytu w Anglii zaczął trafiać do siatki rywali. Świetnie wyszkolony technicznie, skuteczny jeśli chodzi o grę głową, a przy tym szybki. Wrażenie mogą robić także jego warunki fizyczne ( 189 cm wzrostu i 91 kg wagi ), które decydują o jego niezwykłej sile i skuteczności w walce z obrońcami. Wszystkie te zalety czynią z Didiego praktycznie napastnika idealnego. Gdy wydawało się, że piłkarz nie zaskoczy niczym nowym angielskim kibiców, zaczął pracować nad strzałami z rzutów wolnych, co szybko przyniosło efekty. Za świetny przykład może posłużyć tu gol zdobyty przeciw Hull w pierwszej kolejce Premier League. Największą wadą zawodnika jest to, że często traci kontrolę nad swoim zachowaniem. Kibice ‘The Blues’ z pewnością pamiętają incydent z meczu przeciw Burnley z Carling Cup. Drogba odrzucił w stronę kibiców monetę, która poleciała w jego kierunku, gdy celebrował zdobycie bramki. FA ukarała zawodnika za całe zdarzenie. Po raz kolejny charakter Drogby dał o sobie znać po pamiętnym meczu rewanżowym z Barceloną w tamtym sezonie. Arbiter Tom Ovrebo nie podyktował ewidentnych rzutów karnych dla gospodarzy, a na reakcję Didiera nie trzeba było dużo czekać. Zaraz po spotkaniu wykrzykiwał przed kamerami : -It’s a disgrace! It’s a fucking disgrace! ( chyba nie trzeba tego tłumaczyć). Nowy szkoleniowiec Carlo Ancelotti stwierdził jednak ostatnio, że ‘Titto’ to bardzo spokojny człowiek i nie spodziewa się, aby były z nim w przyszłości jakieś problemy. Kibice Chelsea mają nadzieję, że Drogba nie będzie już zawieszany za tego typu incydenty, zwłaszcza, że ostatnio strzela bramkę za bramką. Z pięciu trenerów, z jakimi napastnik pracował na Stamford Bridge, tylko jeden na niego nie stawiał. Ten szkoleniowiec to oczywiście Luiz Felipe Scolari, według którego lepszym rozwiązaniem było wystawianie w ataku Nicolasa Anelki ( Chelsea wciąż grała systemem 4-3-3, z dwoma skrzydłowymi i jednym napastnikiem).

Sázková kancelář Expekt, Sázková kancelář Betsson, Sázková kancelář Interwetten, Sázková kancelár Stryyke, Sázková kancelár Bet365, Sázková kancelár Jetbull, Sázková kancelár Bet-at-home, Sázková kancelár Unibet, Sázková kancelár Betfair, Sázková kancelár Bwin, Sázková kancelár Betcris, Sázková kancelár Interwetten, Sázková kancelár Bet365, Sázková kancelár Betsson, Sázková kancelár Betcris, Sázková kancelár Expekt, Sázková kancelár Bwin